Mariusz Hanysz

Poznaniak z urodzenia. Młodość spędził w Gorzowie Wielkopolskim. Od 25 lat mieszkaniec Miasta i Gminy Świebodzin. Przyjechał tu jako stypendysta Świebodzińskiego Kombinatu Rolnego po ukończeniu Akademii Rolniczej w Poznaniu.
Żona Magdalena, rodowita świebodzinianka jest córką pierwszych osadników. Ona również ukończyła Akademię Rolniczą.
Mariusz Hanysz pracował w Wilkowie i Witosławiu. Gdy został rolnikiem przeniósł się do Lubinicka, gdzie mieszka do dziś. Tutaj założył wraz z małżonką pierwszą firmę, która po przekształceniu nadal funkcjonuje. Jest prywatnym przedsiębiorcą z szerokim doświadczeniem.
W latach 1998 – 2002 był Wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Świebodzinie.
Chcemy, by to On zarządzał “firmą”, która nazywa się Miasto i Gmina Świebodzin. Wiemy, że nadaje się do tego i potrafi to robić. Dajmy mu wspólnie szansę by tchnął trochę pozytywnej energii w życie NASZEGO MIASTA i okolic.
Wyborcy – MIESZKAŃCY Świebodzina
- Był już Pan kiedyś Radnym Miejskim. Potem nastąpiła przerwa. Czym była spowodowana?
- W wyniku dziwnego układu zostałem Wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej. Było to jednak walenie głową w mur.
- Czy to prawda, że wahał się Pan do ostatniej chwili ze swoją kandydaturą?
- Dałem czas kolegom z komitetu na rozejrzenie się. Gdyby znaleźli lepszego kandydata zrezygnował bym. Ale tak się nie stało.
- Jak ocenia Pan z perspektywy czasu swoją działalność jako Radnego?
- Bardzo krytycznie. To okres, z którego wyniosłem bagaż doświadczeń, jaki mam teraz zamiar wykorzystać.
- Wnioski? Błędy, których nie wolno powielać?
- Trzeba być konsekwentnym pamiętając jednocześnie, że polityka to sztuka kompromisu.
- Miał Pan do dyspozycji niezły wachlarz komitetów i różnych opcji politycznych. Dlaczego więc KWW Mieszkańcy?
- Faktem jest, że miałem propozycję z innego komitetu. Tutaj jednak zacząłem i tutaj skończę. nie chcę politycznych wyborów na poziomie gminy. Z tej pozycji mogę i umiem rozmawiać ze wszystkimi.
- Wasz program jest spójny, jasny i przejrzysty. Są w nim zawarte elementy, których realizacja będzie wymagać zwiększenia dochodów gminy. Skąd zamierzacie pozyskiwać te środki?
- Trzeba zmienić podejście do konstrukcji budżetu. Braki pojawiają się niezależnie od sumy budżetowej.
- Nie boi się Pan, że cztery lata nadchodzącej kadencji to trochę za mało czasu by naprawić i posprzątać po niektórych bublach obecnej władzy?
- Nie wiem o jakich bublach konkretnie Pan mówi. Cztery lata to bardzo dużo. Reelekcja jest prostsza. Można skończyć w następnej kadencji.
- Kilka praktycznych działań. Dworzec?
- Można było już mieć problem z głowy dawno. Trzeba wrócić do rozmów. Na to wystarczy mi rok.
- Zamek?
- Na razie nie mam pomysłu, ale koniecznie trzeba doprowadzić go do porządku.
- Jak zamierzacie uregulować kwestię opieki nad zielenią miejską?
- Zadanie to należy nadal zlecać profesjonalnym firmom wyznaczając określone zadnia.
- Czy jest możliwe stworzenie na terenie gminy specjalnej strefy ekonomicznej?
- To jest trudne. Wolałbym, by cały kraj był strefą ekonomiczną.
- Pańskie nazwisko pojawiło się na liście kandydatów na burmistrza. Skąd ta decyzja?
- Wiele osób uważa, że nie można tak długo siedzieć w jednym miejscu. Dwanaście lat wystarczy. Potrzeba innego spojrzenia i nowej energii.
- Czy naprawdę “stać nas na więcej”?
- Gdybym w to nie wierzył, nie rozmawialibyśmy teraz.
- Dlaczego powinniśmy głosować na Mariusza Hanysza?
- Bo jestem najlepszym kandydatem ze zgłoszonych. Byłem pracownikiem, kierownikiem, rolnikiem i przedsiębiorcą. Wybudowałem trzy obiekty, zorganizowałem cztery firmy. Mam dzieci na wszystkich poziomach kształcenia. Proszę pokazać mi lepszego kandydata z listy.