by admin
on paź 3rd, 2006

Nie chcę ale…

Trzeba przykładem pokazać, że są wśród mieszkańców ludzie, którzy inaczej spoglądają na otaczającą nas rzeczywistość, nie ze wszystkim się zgadzają, mają inicjatywę, chcą zmian. Choćby w niewielkim zakresie.

Dwanaście, a w perspektywie szesnaście lat tak długiej stagnacji i powielania nie wytrzyma żadna społeczność.

Czy jest jeszcze możliwe wyjście decydentów poza krąg samozadowolenia i nieomylnośći?

Czy jest możliwa zmiana sposobu myślenia?

Od wielu lat Świebodzin zjeżdża po równi pochyłej w stronę prowincjonalnego miasteczka, do którego nasze dzieci nie wrócą.

Jeszcze pare lat wstecz rankingi dawały nam ogromne szanse na rozwój. Cóż można się całe życie dobrze zapowiadać i nic z tego nie wynika.

Dziś Międzyrzecz czy Sulechów są daleko przed nami, bo jednak okazało się, że położenie nie jest warunkiem wystarczającym do rozwoju.

Chyba czas na zmiany…

Mariusz Hanysz

2 Responses to “Nie chcę ale…”

  1. Jerzydnia 05.10.2006 o 20:48

    Tak to jest prawda!! Świebodzin stacza sie …jest miastem brudnym,zaniedbanym. Marazm, który panuje daje sie we znaki na każdym kroku. Jestem nowym mieszkańcem Świebodzina. Dopiero od trzech lat mieszkam w tym mieście. Jestem człowiekiem, który wychował się w woj. wielkopolskim….Wolsztyn . Mam porównanie. Wierze w to, że Świebodzin tez może być tak pięknym miastem. Potrzeba pracy, pracy i jeszcze raz pracy…a stare układy już czs zmienić..pozdrawiam

  2. waldekdnia 07.10.2006 o 08:16

    To, że Świebodzin zjeżdża po równi pochyłej w stronę prowincjonalnego miasteczka bardzo mnie dziwi. Obecna (jeszcze) władza nie potrafiła (pewno nie umiała) wykorzystać, niesamowity potencjał rozwojowy, jaki posiada Nasz Świebodzin. Dlatego 12 listopada trzeba powiedzieć im Nara:)

Trackback URI | Comments RSS

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.